Miesięczne archiwum: Październik 2005

the past will only hunt you

i upolowała, jak pragnę zakwitnąć. Nadal mam szerokie bioda a reszty się nie komentuje. Czyli z resztą pewnie gorzej, żeby nie powiedzieć źle. I proszę nie pocieszać, bo to jest notka alegoryczna, w związku z czym zdanie o biodrach jest … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

With my fingers as you want them

With my nails under your hide With my teeth at your back And my tongue to tell you the sweetest lies Do you feel loved? podoba mi się ten tekst. *** na szybko zorganizowane kulturalne piwko w tygodniu, w 10 … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

kiedyś rodzynki były bez pestek

dziś natomiast średnio na jedną rodzynkę, albo jeden rodzynek przypadają 2-3 pestki. Koszmar. I nici z słodkiej przyjemności jedzenia musli własnej roboty. Jutro wracam do szkoły pomimo faktu, że szwy będę miała zdjęte dopiero w piątek. Boję się siebie w … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 2 komentarzy

sunday bloody sunday

Komentarzem wczorajszego dnia niech pozostanie tytuł. Od środy siedzę w domu, i poza małym wyjściem do kina w piątek nudzę się niemiłosiernie. Wszystko za sprawą defektów ‚kosmetycznych’ jednego z elementów mojej dolnej prawej kończyny, które to defekty, chwilowo naprawione, regenerują … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 6 komentarzy

tea in the Sahara with you

muciek mnie wczoraj zapytał: z kim ty pijesz herbatę na Saharze, skoro tam nie ma wody? Odpowiedziałam muciekowi dziś z rana: no właśnie z nikim, bo to jest woda udawana i tylko Sahara jest prawdziwa. Prawdziwa pustynia. poza tym, jak … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 4 komentarzy

you face the tick!

cały tydzień na wysokich intelektualnych obrotach trzeba zwykle jakoś odreagować. Niektórzy wlewają w siebie dużo alkoholu już w drodze z pracy czy uczelni około piątku, inni, oprócz alkoholu oglądają Kleszcza. Jeden taki Szkot ma nawet 40 odcinków na komputerze i … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 3 komentarzy

I’m here because I’ve got no fuckin’ choise!

Znowu łapię się na tym, że uśmiecham się do szyb w autobusach. W rzeczywistości uśmiecham się do wspomnień, tych czy innych, ale kogo to obchodzi, tak zwane szerokie Zewnątrz widzi tylko głupi uśmiech do szyby. Kiedyś za to oberwę, bo … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

pesymistyczny rodzaj nastroju

spowodowany jest chwilowym brakiem słońca, a raczej jego niedoborem. Naświetlanie monitorem też niewiele mi pomaga, ale w ostateczności nic innego o tej porze roku i dnia nie przychodzi mi do głowy. miałam pisać artykuł, miałam czytać o oświeceniu, miałam się … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

fix you

tydzień szkoły za mną. szybki, bezbolesny, nudny i samotny. Cokolwiek wyczekujący z początku, za to uspokojony pod koniec. Osobników polarowych stwierdzam brak zupełny, a co za tym idzie, podróże tam i z powrotem umila mi tylko ból nogi, której nie … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

but it’s my destiny to be the king of pain

października dzień pierwszy okazuje się być bardziej przełomowym niź niejeden koniec i początek roku. Kalendarzowego. Oto bowiem wchodzą w życie postanowienia konkretne i na tyle silnie umotywowane, że wrecz przyspawane do wolnej woli, słabej jeszcze, ale rosnącej cokolwiek w siłę. … Czytaj dalej

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz