the greener grass

Dochodzę do wniosku, że bardzo niewielu z nas potrafi doceniać to, co ma, wtedy, kiedy to ma. Ja na ten przykład jestem chodzącym exemplum takiego stanu rzeczy – chociaż świadomość tego „mankamentu” sprawia, że staram się z tym walczyć. Tak jak dziś – jeszcze dobrze nie urodziłam, ciąża przebiega jak na ten etap niemal bezproblemowo, kilogramowo nadal mieszczę się w skali (zawsze jest jakaś skala w którą można się zmieścić :P), a ja już przeszukuję Sieć pod kątem programów treningowych, które pozwolą mi wrócić do formy możliwie szybko i bez problemu. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że motywacja, jaką mam w tej chwili do tego właśnie zadania, jest tak duża, że już nie mogę się wprost doczekać, kiedy zacznę ćwiczyć.

Jedyny problem polega na tym, że nawet przy bardzo dobrych wiatrach będę mogła zacząć za jakieś półtora do dwóch miesięcy…

I co tu zrobić, żeby motywacja przetrwała i zapał pozostał? Pewnie nic, bo i co można? Zamiast tego powinnam skupić się na tych planach i projektach, które pozaczynałam będąc w ciąży, a na których kończenie w chwili obecnej jakoś nie mam ochoty… Słomiany zapał? Wrodzone lenistwo? A może narzuciłam sobie zbyt dużo? Myślę, że odpowiedź jest prostsza nawet od tych frazesów. Po prostu nie potrafię (na szczęście, nie ja sama) docenić tego, co robię i mam w tym konkretnym momencie mojego życia. Łatwiej mi wyznaczać cele, do których dążę, ale nigdy nie docieram…

Cóż, powiedzmy, że świadomość to pierwszy krok do zmian. A że do tego jutro jest poniedziałek – „przeklęty” dzień dla wszystkich, którzy zaczynają coś robić ze swoim życiem – obiecajmy sobie, że zamiast zaczynać, skończymy. Jedno takie szkolenie na przykład, które nie wymaga od nas nic, poza czasem i umiejętnością kojarzenia podstawowych faktów. Nieważne, że obiecałam sobie na początku ciąży zrobić przynajmniej 5 takich szkoleń, a to jest raptem drugie… Nic to, ważne, żeby je dokończyć. I odhaczyć. A potem przejrzeć listę i dokończyć kolejną rzecz. Aż do momentu, kiedy lista się wyczerpie a Mały zawita na ten świat.

…a potem jeszcze tylko jakieś 6 tygodni i będzie można zacząć ćwiczyć ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii ciążowo, ogólne, prywata, rozwój osobisty, życie codzienne i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>