oszko prafe, oszko lefe…

Jezusie, niech się to już skończy… Naprawdę mam dość robienia na drutach! Moja natura hiperambitnego rybo-wodnika daje mi w kość, a ja po raz setny obiecuję sobie, że już nigdy nikomu nie obiecam czegoś, czego nie umiem lub nie chce mi się robić. Do jutra szalik i rękawisie winny być u małej Karolinki, ale na to trzeba by chyba cudu, albowiem chociaż szalik gotowym jest, rękawiczki leżą i kwiczą. Jedna się robi, o drugiej nie myślę. Wszystko byłoby ok, gdyby nie te 5 drutków pończoszniczych i misterna jak układanie witraży robota… może to nie jest nic trudnego, ale na pewno wymaga skupienia. A ja się skupić nie mogę, bo nie sypiam, prawie w ogóle. Tak mnie moje młode urządziło (kocham Cię, synu!), że teraz nawet jak on już śpi w nocy dłużej niż 2 godziny, ja się budzę i nie mogę spać. O tym, że ostatnio chodzę do łóżka (sama! co zrobić!) koło godziny 20, w porywach 20.30, to aż wstyd pisać. A jeszcze dziś ciśnienie ma spaść dość gwałtownie, ja chyba zejdę, poważnie.

Agaton natomiast najwyraźniej postanowił przespać cały orkan, bo jak przed 10 zmrużył powieki, to do teraz śpi. A ja, zamiast się z nim położyć, walczę z rękawiczką na malusią rąsię. Cierpi przez to dziewiarstwo dla ubogich moje życie towarzyskie, moje życie towarzysko-internetowe, wreszcie moje życie rodzinne oraz ewentualna prokreacja. Mąż mój, jak już widzi drutki, to wychodzi z pokoju i tylko słyszę, jak zabija jakichś ludzi w jakiejś grze… Ech, mam tylko nadzieję, że będę z siebie dumna, kiedy już skończę. I że szybko skończę, na to też liczę. W każdym razie od jutra zaczyna się u nas w domu karuzela mikołajkowo-odwiedzeniowa, to pewnie mnie nie będzie jakoś do poniedziałku. Tutaj w sensie. I to teraz, kiedy akurat mam wenę!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Agatonowo, Bez kategorii, uroki macierzyństwa, życie codzienne i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „oszko prafe, oszko lefe…

  1. ~brigitta pisze:

    Ty,polonistka!!!!!!!

    • ~Kasz pisze:

      Na szczęście nikogo nie uczę, nawet nie mogę :) I w sumie nawet nie chcę :)
      Kurde, a taki mi żart wyszedł z tym spalonym tłuszczem, i tak go skrewiłam… ech, gupia

  2. ~brigitta pisze:

    to żałosna wymówka,że przez odwiedziny cię tutaj nie będzie,już nie wspominając o tym,że robótki ręczne to wykonujesz nie te co trzeba,wstydź się:P

    zadbaj o męża,niech się ucieszy,dla dobra ojczyzny na trzy zdrowaśki hihi :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>