nie chce mi się

Weekend minął, tak mną targnął, tak mnie zmęczył, że dojść do siebie nie mogę i ciąglę myślę, że dziś środa. Niby posprzątałam, niby ogarnęłam, ale tyle mnie to wysiłku kosztowało… no normalnie mi się nie chce. A tu święta za pasem i trzeba by gruntowniej przyjrzeć się niektórym kątom, szafkom, zakamarkom. O liście celów comiesięcznych na grudzień to nawet wspiminać mi się nie chce. Komplet dla Karolinki skończony i natychmiast (dosłownie) wysłany, żeby tylko już na niego nie patrzeć. I nie był tak piękny, jak chciałam, żeby był (no, czerwień włóczki się obroni, jest piękna!) i pewnie rękawisie za małe będą. Nawet zdjęcia nie zrobiłam, żeby mieć pamiątkę swojego potu. A dziś to od rana nie potrafię nawet listy zakupów ułożyć, żeby męża po nie wysłać. No normalnie mi się nie chce i już. Skończyłam za to oglądać najnowszy sezon amerykańskiego Masterchefa i powiem jedno – jeśli zaraz, natentychmiast czegoś z sobą nie zrobię, mogę się obudzić za 4 lata i wyglądać (i zachowywać się, tego się chyba boję najbardziej) jak jedna z uczestniczek, swoją drogą wybitna kucharka, niejaka 34-letnia Krissi. 34 lata w dowodzie, a na twarzy spokojnie ze 45. Plus jakieś takie z dupy włosy i ze 20 kilo nadwagi. I język, niewyparzony, że hej. Wypisz, wymaluj ja za te 4 lata, jeśli zaraz, już czegoś nie ruszę i nie zmienię. Tak mnie ta negatywna motywacja dobija, że aż mi się nic nie chce.

Ot, sama się zdiagnozowałam…

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „nie chce mi się

  1. ~brigitta pisze:

    Nie rycz tylko się ogarnij kobieto :P

    zrób coś dla siebie,znajdź aktywność fizyczną,którą pokochasz,wciąż polecam bieganie.

    pomyśl,że inni mają gorzej, p.w takiej Afryce czy na Ukrainie. Czy Chiny. Chciałabyś pracować za miskę ryżu, hę?

    żartuję, może być gorzej,ten kraj idzie prostą drogą ku zagładzie,dlatego cieszmy się życiem :)

    • Kasz pisze:

      Prosta droga ku zagładzie nie przeszkadza moim oknom w byciu brudnym, ani mojej boazerii, której nie cierpię… Takie to pożyją, nie? ;)
      Już się ogarnęłam, do tego stopnia, że dzisiaj mam zakwasy. Ale nie, JESZCZE nie biegałam. Na razie spaceruję szybkim marszem i na obcasach… czy to też podchodzi pod bieganie, np. jako rozgrzewka? :P

  2. ~Margot pisze:

    Krissi nie widziałam, ale i mnie dopadają podobne myśli, żeby za parę lat nie obudzić się z ręką w nocniku. Coś trzeba zrobić, tylko się nie chce. I trzeba, żeby się zachciało. A co mogłoby być dobrą motywacją dla Ciebie? Ja całkiem dobrze zaczynam funkcjonować, jak ktoś mnie wkurwi.

    • Kasz pisze:

      O to, to, to! Mąż zwłaszcza, ten jak mnie wkurwi, to mogę góry przenosić – przez jakiś dzień, dwa… Tylko, że złość piękności szkodzi i jak to pogodzić? Ech..

      • ~brigitta pisze:

        leniuchy śmierdzące zawsze szukają marnych wymówek , wstyd!:P

        ja mam chorą tarczycę,ledwo mam siłę,by wstać z łóżka, a mimo to to robię, ćwiczę i biegam,mimo,że mi się nie chce i że jestem chora!!! wstyd mi za was,bleeee :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>