o tym, co dupę ściska…

…miało być, ale chyba jednak nie będzie. Bo jeszcze 24 godziny temu było mi przykro i żal – wielu rzeczy, kilku ludzi i w ogóle, ale teraz, kiedy przez ostatnie 10 minut siedziałam pod prysznicem i raczyłam się moim przepięknie pachnącym kawą żelem pod prysznic (koniec reklamy), a potem jeszcze umyłam zęby po tym całym białym (w sensie słodkim niestety) szaleństwie dnia dzisiejszego… Słowem, błogostan mnie ogarnął i żal zniknął, a na pewno przybladł był. Nie bójcie się jednak, wszystko w swoim czasie, jak już postanowię, że o czymś napiszę, to wypada mi napisać. Proste.

Fajny dzień miałam dziś. Wykorzystany w 100 %, choć niespecjalnie roboczy. Na spacerze byliśmy i na lodach z gorącym sosem malinowym. Agaton uśmiechał się błogo cały czas, kiedy nie spał, a że spał prawie cały dzień, to w sumie albo spał, albo się uśmiechał. A potem zjadł jeszcze porządną porcję kaszki razem ze słoiczkową cielęcinką. Kto wie, może skok rozwojowy za nami i dziś, po raz pierwszy od pół roku, prześpię całą noc? (jaaasne…) Jakby nie było, na ten moment jest ok. Przydałoby się tylko więcej samozaparcia na kilku frontach (na tym białym froncie na przykład) i już byłabym całkiem zadowolona. O szczęściu nie ma co mówić, wolę tego słowa nie używać, żeby nie nadużyć. A, i cytata mam! O!

 ”Lęk przed codziennością pociąga za sobą inne lęki. Prawdziwa mądrość polega na dostrzeganiu szczęścia w każdej, nawet najdrobniejszej czynności. Wszystko zależy od sposobu, w jaki patrzymy na świat, i od tego, czy potrafimy stworzyć harmonię między naszym ciałem i umysłem. Perspektywa, z której patrzymy na rzeczy, wpływa na to, jak do nich podchodzimy. Każde zajęcie może się wydawać przyjemne lub uciążliwe, w zależności od naszego nastawienia.”

(D. Loreau, Sztuka sprzątania, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2013, s. 72)

 Kto by pomyślał, że takie piękne słowa w książce o takim tytule… Jak wiadomo, pani Loreau jest moim osobistym guru w temacie poukładania sobie życia i ogarnięcia nieogarnialnego z natury swej chaosu i ta jej pozycja nie odbiega poziomem ani na jotę od poprzednich. Czyta się pięknie, czuje się człowiek od razu taki czyścieszy i bardziej poukładany.

 Ot, i chwila prysła, dziecię wzywa. Życie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „o tym, co dupę ściska…

  1. ~brigitta pisze:

    bardzo ładny,melancholijny wpis o prawdziwym życiu prawdziwej kobiety i matki :)

    ale czy odrobina chaosu naprawdę jest taka zła? czy wszystko musi być idealnie ułożone i posprzątane? uważam,że przy dziecku to niemożliwe,a poza tym trochę chaosu jeszcze nikogo nie zabiło mamo :)

    ciesz się życiem,walcz z próchnicą :P

    • Kasz pisze:

      Odrobina chaosu jest niezbędna, ale ile to jest odrobina? Tyle co „zaraz”, „chwila”, itp. Dla mnie mało, im mniej, tym lepiej! Szkoda tylko, że i tak nie mam na to wpływu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>