w wirzu, czyli w wirze

Rzuciła się Kasz w gorączkę przedświątecznych przygotowań oraz realizacji założeń na grudzień na tyle, na ile miała czas i ochotę. Szło jej całkiem nieźle, całkiem całkiem jej szło, aż tu nagle Agaton dostał w nocy gorączki. Bezprzyczynowo pozornie. Najpierw dostał gorączki, potem systematycznie, z uporem maniaka wysrawał (zakładam, że istnieje takie słowo, a jeśli nie, to właśnie je stworzyłam, jasne?) przeciwgorączkowe czopki. Po 3. próbie się poddałam, założywszy, że coś się tam wchłonęło przez te 30 sekund pobytu w odbycie, a gorączka nie była znowuż taka wysoka. Więc tylko zamiast kołdry kocyk, cyc, i nocka z głowy. Agaton noc jako tako przespał, cały dzień był ciepławy, ale radosny, a następnej nocy spocił się tak, że musiałam zmieniać prześcieradło razem z podkładem. Od tego potu dostał na buzi wysypki kontaktowej, która zanim zniknęła, zasiała wyższy poziom strachu w moim sercu… I tak minęły mi 3 dni, każdy z piękną pogodą, podczas których miałam umyć okna i dokończyć porządki, a także upiec pierniki. Nie zrobiłam z tego nic, marnotrawiąc swój czas na martwienie się o zdrowie pierworodnego. I w dupie mam każdego, kto powie, że przesadzam – to moje pierwsze dziecko i kropka. Poza tym istnieją na tym świecie matki, które myją swym dzieciom podłogę domestosem, w celu zabicia wszystkich bakterii i te moim zdaniem, przesadzają, nie ja. No.

Przyczyna gorączki pozostaje nieznena – a właściwie moim zdaniem jest ciągle jedna – czekamy na zęba, jak kania dżdżu, juz 2 miesiąc. Agaton pewnie usłyszał, jak jeszcze w ciąży mówiłam, że z pierwszym zębem przestaj ę karmić piersią  i teraz biedak chowa tego prymula jak długo może, w dziąsełkach… Dziecko drogie, cyc jest Twój! A jak zęba pokażesz, to chleba dostaniesz, obiecuję! ;)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Agatonowo, uroki macierzyństwa, życie codzienne i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „w wirzu, czyli w wirze

  1. ~brigitta pisze:

    Nie ma w tym nic dziwnego,że się martwisz i panikujesz,tym bardziej,kiedy jest gorączka,bo ona jest bardzo groźna u tak małego dziecka. Przerabiałm to dwa razy i wierz mi,że jedną ręką mierzyłam temperaturę, drugą pakowałam torbę do szpitala w razie „jakby co” i jeszcze ryczałam ze strachu :(

    A może trzydniówka,skoro była wysypka?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>