czy gfiazdki

Śniło mi się, że biegałam. Że biegałam zimą. Że biegałam bardzo śnieżną zimą gdzieś w okolicach roku 1920. I wiecie, co najbardziej pamiętam z tego snu? Tony ubrań (średnio sportowych), które na siebie przed biegiem nakładałam. Męskie spodnie, jakieś megaciężkie futro, czapkę i te  buty… ewidentnie nie przeznaczone do biegania, raczej do stania i umierania. I ten bieg był bardzo trudny, bo było mi bardzo, ale to bardzo ciężko od samych ubrań. O tym, że było mi ciepło, za ciepło nie muszę chyba pisać. I że sznurówek nie było przy butach, a kolorystyka ubioru daleka była od tej, którą preferują coponiektórzy (śliczne słowo!:P). Oczywiście nie trzeba Freuda, żeby ten sen zrozumieć. Niestety, próżność górą, wychodzi na to, że strój – czy też jego brak – do biegania, w zasadzie jego kompletowanie, jest dla mnie zbyt ważne, zbyt obciążające i co tu dużo mówić, w jakiś sposób odciąga mnie od samego biegu – tak jak w ten kampanii społecznej, gdzie ludzie wychodzili z porodówki np. z odkurzaczem – co jeszcze musi mieć Kasz, zanim zdecyduje się na bieganie? Otóż głupia cipo w mojej głowie, masz dwie zdrowe nogi, to ci powinno wystarczyć. Prawda? Prawda.

Ogłaszam przy okazji konkurs na najlepszy sposób nawilżenia sypialni czy też samego tylko nosa mojego syna – warunki są dwa – nos musi pozostać nawilżony przez noc całą, a nie do 3. nad ranem, a sypialnia ma nie być lasem tropikalnym, bo od razu wyjdzie  grzyb. Kto pomysł podeśle, a ten się sprawdzi, będzie mógł dożywotnio liczyć na urodzinowe smsy ode mnie ;) Aktualnie wierzę, że odpowiednio nawilżony nos pozwoli memu dzieciu przespać noc, czego wszyscy troje, jak jesteśmy rodziną, bardzo już pragniemy.

I chciałam jeszcze coś napisać, ale już nie zdążę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Agatonowo, kącik (auto)terapii, rozwój osobisty, uroki macierzyństwa i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „czy gfiazdki

  1. ~brigitta pisze:

    Zrozumiałam dyskretne przytyki do mnie, ale rozważania na temat biegania-super:) Widzę, że odrodzenie w błocie jest Ci pisane. Są też głosy w głowie, nic dodać nic ująć,może coś będzie z Ciebie :P

    co do nawilżana nie mam pojęcia, sama kładę mokre pranie na grzejniki i działa:)

    • ~Kasz pisze:

      Cieszę się, że zrozumiałaś, od razu widać, że czytasz ze zrozumieniem ;) Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie jestem Bliźniakiem, ale urodziłam się na przełomie znaków – Ryb i Wodnika i też coś z wielu osobowości w sobie mam. Jednego dnia Ewa i jazda, drugiego płetwal błękitny i dolina. To najczęściej. Kurde, jak tak dalej pójdzie, będę biegała w tym co mam! Bo już się tak napaliłam na to bieganie, choć pewnie umrę po pierwszym kilometrze, że szok.
      A mokre pranie działa przez 2 dni, potem wychodzi Mr. Grzyb i jest syf. Takie życie, taka karma.

  2. ~Margot pisze:

    My mamy taki ceramiczny nawilzacz na kaloryfery, a jak zosia ma katar to jej mokra pieluche nasaczona olejkiem sosnowym koło pacyny wieszam. A przed spanie sól fizjologiczna do nochala.
    Odezwał do cipy w głowie jest po prostu genialna:)

    • ~Kasz pisze:

      Wiem, cipa w głowie też tak uważa :P
      Ten pomysł z pieluchą mi się spodobał. Jakiś konkretny olejek kupujesz? BO sól do nochala to mimo moich wysiłków pomału trauma się robi…

      • ~Margot pisze:

        Mam zwyczajny olejek sosnowy z apteki. Jak Zosia ma katar, to dodatkowo jeszcze robimy tak: jej wanienka do kąpieli stoi w wannie, do której wlewamy gorącej wody i tam dodajemy też olejek, tak żeby takie opary zrobić. I Zosia w czasie swojej kąpieli jeszcze wdycha to. Ja to sobie bezpośrednio do kąpieli dodaję, ale nie wiem, jak skóra dziecka na to reaguje. Polecam sosnę, dobrze robi na katar. Fajne jeszcze jest wdychanie oparów z tymianku. Kupiłam w sklepie ekologicznym wielką pakę tymianku, zalewam to wrzątkiem i stawiam w pobliżu Zosi.

        • ~Kasz pisze:

          Dzięki! To wąchanie tymianku mi się podoba, bardzo lubię ten zapach – kupiłam jeszcze maść majerankową – niby dopiero odp ierwszego roku życia, ale położna doradziła, a małemu nic się po niej nie dzieje – pachnie trochę jak sianko :P W każdym razie jest lepiej – problem nie dotyczy w sumie kataru, co po prostu suchego powietrza w sypialni. Ale w obu przypadkach chodzi o to samo, żeby udrożnić i nawilżyć. Jeszcze raz dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>