złe bieganie

Technicznie złe. Takie bieganie to nie jest frajda dla kolan… Przekonałam się o tym po sobotniej przebieżce – zero, słownie zero zakwasów, za to stawy kolanowe do wymiany. Wczoraj nie byłam nawet w stanie podnieść się z sofy bez podparcia rękami, bolało bardzo. Aż się bałam, że przesadziłam nie w tą stronę co trzeba i będzie trzeba zrezygnować… Na szczęście dziś jest już o dużo lepiej, więc fitness odbędzie się bez przeszkód. Tak sobie myślę, że głównie zawaliłam w dwóch miejscach: Po pierwsze za mało warstw na nogach (zmarzły mi kolana, czułam to cały bieg), po drugie biegałam (nie wiem czemu!) na całej stopie, wyglądało to prawie jak chód, tylko było biegiem. I już pod koniec biegu  czułam z każdym krokiem kolana, czułam po prostu  ból. Ale myślałam, że tak powinno być. A przecież wiem, że najlepiej na śródstopiu! Ech…

Dzisiejsza poranna rehabilitacja nie przyniosła zmian – Agaton nadal zalewał się rzewnymi łzami przez całe 25 minut. Mam nadzieję, że piątek będzie lepszy pod tym względem – bo kiedy ćwiczymy w domu, słychać raczej piski radości niż płacz.

I tyle, czas wolny się skończył.

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Agatonowo, rozwój osobisty, uroki macierzyństwa i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „złe bieganie

  1. ~brigitta pisze:

    Sto lat:) Teraz już bliżej niż dalej, prawo grawitacji zacznie działać bardziej,ale nie martw się, bo życie i tak jest piękne,a jeśli chcesz je sobie wydłużyć to uprawiaj dużo seksu i biegaj. I bądź szczęśliwa. I czytaj ksiażki. I pij tylko dobre wino:) I dużo się śmiej.

  2. ~brigitta pisze:

    Muszę sprawdzić swoją technikę biegania,bo zawsze chcę to zrobić,a potem zapominam.

    Zamówiłam sobie książkę pt:” Bieganie metodą Gallowaya”,jak przeczytam to mogę Ci pożyczyć jeśli chcesz:)

    • ~Kasz pisze:

      Obadam na chomiku, ale dzięki! Tombaka też już badałam, przez Ciebie :) Biegałaś dziś? Pogoda ładna, prawda? W sam raz na 10 km :P

      • ~brigitta pisze:

        Biegałam, 10 km zaliczone,jestem królową świata:)

        I co myślisz o Tombaku?

        Ja ściągnęłam Gallowaya z chomika,ale nie znoszę czytać książek na kompie,dlatego zamówiłam . Czekam teraz niecierpliwie.

        Mamy zęba!!!! Tzn. Gosia ma,ale chyba jeszcze coś wyjdzie:)

        A u Was jak tam?

        • ~Kasz pisze:

          Kongratulejszons! No to teraz już górki zębowej, nie? :P Wizyty u dentysty, te sprawy ;)
          My… my czekamy. Kolejne odcinki poszczególnych dziąseł puchną. I tak se puchną, aż wybuchną, wszystkie na raz, zobaczysz. I pewnie to będzie podczas karmienia i od razu zostanę bajsnięta. I zsram się wtedy najpewniej… takie życie, nie mogę się doczekać :P
          Tombak… muszę się z tym przespać. Dam znać :)

  3. ~@BabaYaga pisze:

    Zdradzisz mi sekret biegania ze srodstopia?
    Bo ja caly czas sie staram i caly czas wygladam jak na sprezynie. I patrze wokol i widze, ze nikt nie biega w ten sposob, wszyscy wala pieta w beton.

    A na czym dokladniej polegaja cwiczenia rehabilitacyjne?

    • ~Kasz pisze:

      JA mam TOBIE zdradzić sekret, jak ja biegam raptem od dwóch tygodni, a Ty, z tego co wiem, masz sportową przeszłość :) O bieganiu ze śródstopia to jeszcze pamiętam, jak biegałam w szkole średniej, tak kazali, tak się biegało, i chyba nie ma rady na tą sprężynę… Wiem, że kiedy pierwszy raz teraz biegałam i bardzo się starałam na śródstopiu, to bardziej obciążenie szło na łydkę i wewnętrzne partie ud, a nie na kolana. No i jakoś lżej się biegło. A teraz jak waliłam całą stopą, to tak ciężko mi się biegało no i te kolana rozbolały. I tyle, więcej na ten temat nie wiem :) Ale mam zamiar wiedzę poszerzać, to się będę dzielić :)
      Ćwiczenia jak ćwiczenia, turlamy się po materacu, na piłce, obciążamy rączki ciężarem ciała, podnosimy główkę w różne strony, nie tylko w przód i tył. Generalnie wzmacniamy obręcz barkową i rozluźniamy szyję – bo rączki są supersprawne (moje dziecko robi papa, nie wiem tylko czy świadomie :P), a nóżki silne. I tylko tych ramion silnych brakuje, żeby się podnieść i zaraczkować. Poczekamy :)
      Jak ortofonista Irenki? Logopeda to chyba dobry polski odpowiednik…

      • ~@BabaYaga pisze:

        A Ty wiesz, ze jak ja chodzilam po szkoly to mnie nie uczyli biegac? (plywanie, aerobic, koszykowka, ale pierwsze prawdziwe buty do biegania kupilam sobie dopiero we Francji :) a o bieganiu ze srodstopia wyczytalam kiedys na jakims blogu, poszperalam na youtubie i tyle z tego wiem…)

        Zajecia u logopedy koncza sie za tydzien. Pan powiedzial, ze nie widzi sensu kontynuowac. Ciesze sie, bo to zawsze takie male zwyciestwo.
        Mam taka sugestie: a moze z Malym ktos inny by poszedl na te zajecia? Bo dzieci, od najmniejszych pacynek, tak maja, ze przy rodzicach zachowuja sie inaczej a z ciocia/wujkiem/babcia inaczej, jakby czuly, ze rodzic zawsze bedzie wspieral a przed „obcym” mozna sie pochwalic, co sie umie…

        • ~Kasz pisze:

          Gratulacje dla Irenki! To nie mały, a duży sukces, skoro jest tak dobrze, że nie ma sensu kontynuować zajęć z ortofonistą :)
          Co do sugestii – pomysł dobry, ale z wykonaniem gorzej. Jedyna osoba, prócz mnie, która mogła by z małym tam pójść, to mąż, i w piątek to uskutecznimy. A tak, to nikogo takiego w pobliżu, komu bym mogła powierzyć dziecko. Poza tym wiesz, to jest ten czas kiedy włącza się tzw. lęk separacyjny i widzę po Agatonie, że może wszystko, bylebym ja była pod ręką… męczące to i słodkie zarazem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>