jak to marcem pomidorki zawładnąć chciały

Określenie pomidorków zapożyczone od Agniechy, bardzo mi się spodobało, więc je sobie przyswoiłam.

Marzec to trudny czas, bo motywacja, silna wraz z  początkiem nowego roku, zdążyła ostygnąć, a u niektórych nawet wygasnąć do cna. Wiem co mówie, przerabiałam to co roku. I pomna tych doświadczeń, postanowiłam, chociaż mi się nie chce, że w tym roku będzie inaczej. I stworzę Comiesięczną i będę ćwiczyć i na koniec miesiąca zobaczę w końcu efekty swojej pracy. Tak będzie, wiem o tym! Dodam na początek, że w ramach „nie chce mi się” już od wczoraj znowu jestem zmobilizowana i aktywna – póki co tylko fizycznie i tylko siłą rozpędu, ale to zawsze coś.

MARZEC 2014:

  1. Zrzucam 5 kg ( nie 1, nie 2, nie 3, ale 5 kilogramów!);
  2. Robię decupage tacy pod herbatę;
  3. Wprowadzam w życie Metodę Montignaca
  4. Sport: 2 razy w tygodniu chodzę na fitness, biegam przynajmniej raz w tygodniu, wykonuję 5 treningów z Ewą i 5 treningów jogi w miesiącu, w każdy pogodny dzień idę na spacer z Agatonem, kontynuuję wyzwanie 30days with plank – aż dojdę na spokojnie do 5 minut;
  5. Kończę szkolenie KSSiP i wybieram nowe;
  6. Kończę uzupełnianie Lcz o wszystkie posiadane książki;
  7. Uzupełniam książeczkę zdrowia dziecka o niezapisane wizyty lekarskie, osiągnięcia wiekowe/wagowe/wzrostowe;
  8. Tworzę projekt (z podziałem na zadania i kosztorysem) sprzątania strychu, porządkowania ogrodu, remontu pokoju Agatona;
  9. Tworzę i uzupełniam na bieżąco arkusz Planowanych wydatków;
  10. Tworzę 4 niezależne plany tygodniowe w kategoriach: jedzenie, sprzątanie, czas wolny (week 1 – ; week 2 – ;week 3 – ;week 4 – );

Powiem Wam jeszcze, jak to w lutym było. Znowu nie zrzuciłam pełnej 5 jeśli idzie o kilogramy (urodziny, te sprawy…), znowu nie zrobiłam tacy, choć pomysł, narzędzia i w ogóle wszystko mam – nic, tylko robić!; nie dokończyłam również projektu z Lcz, chociaż zaczęłam i nic prócz lenistwa osobistego nie stało na drodze, żeby to zadanie ukończyć. Za te rzeczy jestem na siebie zła, za inne mam ochotę sobie pogratulować. Jednak zamiast gratulacji stworzyłam kolejną listę i mam nadzieję, że tym razem dam radę zamknąć ją w całości wraz z nadejściem ostatniego dnia tego miesiąca. W ramach „bigger picture” założyłam sobie, że marzec będzie miesiącem intensywnej pracy nad formą własną, za to kwiecień będzie pierwszym miesiącem, w którym będę zastanawiała się, co dalej z życiem zawodowym – w zasadzie już nie zastanawiała się, co trącała ten temat kijem przynajmniej raz dziennie. Jeśli chcę coś do czerwca wymyślić, czas po temu najwyższy!

Tymczasem u nas…

Ząb drugi objawił się w dwa dni po pierwszym – powiem więcej, z tego co widzę, idzie trzeci! Znowu u góry, na dole cisza. Dieta regularnie rozszerzana – w tym tygodniu o kalafior i kaszę gryczaną niepaloną. Agaton poza tym, że ślicznie i na zawołanie robi papa, potrafi również „uczesać” tatę swoją szczotką po kąpieli (ile radochy mu to sprawia!:) ), zaczyna „całować” mamusię w co się da, a także nauczył się „złościć” kiedy coś jest nie po jego myśli – najczęściej, kiedy zabiera mu się jakiś zabawkowy zakazany owoc, np. pilot do telewizora, komórkę albo myszkę od komputera. Od wczoraj nie przecieram już obiadów, tylko rozgniatam z zachowaniem niektórych większych kawałków, w kaszce też zawsze musi być coś do gryzienia, bo inaczej kaszka nie smakuje. Śpimy w ciągu dnia najczęściej dwa razy i najczęściej o stałych porach, wieczorem zasypiamy do 20.00, w nocy nadal budzimy się 2-5 razy, teraz głównie za sprawą ząbków. Ważymy 9.200 kg, mierzymy 80 cm, siedzimy z podporem, nie stajemy na nogach, leżymy na brzuszku coraz chętniej. Chwyt pęsetowy opanowany do perfekcji, za to podciągać się na rękach nadal nie chcemy. Ale pracujemy nad wszystkim sumiennie, razem z mamą, tatą, i dwa razy w tygodniu z panią Małgosią, naszą rehabilitantką. Uff, to chyba tyle wiadomości  frontu, zapisane, aby nie zapomnieć.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Agatonowo, prywata, rozwój osobisty, uroki macierzyństwa i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „jak to marcem pomidorki zawładnąć chciały

  1. ~@BabaYaga pisze:

    Hello !
    Kibicuje Twoim planom :) I bardzo chcialabym przecytac, co Ci sie udalo z planow lutowych (bo uwazam, ze warto sie chcwalic :))

    I mam takie pytanie, moze niedyskretne: co powstrzymuje Cie przed skonczeniem tej tacy ?

  2. ~brigitta pisze:

    Gosia ok to i ja jestem ok:)

    Nie ma jeszcze filmu,może to i lepiej,niektóre książki są tak cudowne,że nie powinno i nie da się ich przenieś na ekran kinowy.

  3. ~brigitta pisze:

    Agaton daje czadu z zębami:)

    Twoje plany na marzec są całkowicie wykonale,dasz radę.Może jakieś foty z bieania wstawisz?Koniecznie uzupełnij książki na lcz,pokaż co tam masz:).”Muzykę plaży” przeczytałaś?Pochwalisz się planami tygodniowymi?

    • ~Kasz pisze:

      Tyle pytań, jak to ogarnąć? :P Póki co ogarnęłam run-log, mogę wpisywać każdą aktywność, na jaką mam ochotę :) Nareszcie się to ruszy! Plany tygodniowe – zobaczę co da się zrobić, są raczej nudne ;) A Muzyka się czyta, do czwartku muszę skończyć. I ten, nie zrobili jeszcze filmu na jej podstawie, prawda?
      Jak Gocha?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>