marzec zęby szczerzy, a dieta się szerzy

Że sparafrazuję klasyka. No nie było czasu na net, nie było. Czas niespędzony tutaj spożytkowałam w inny, w moim przekonaniu produktywny, sposób. A mianowicie – zeszłotygodniowy plan tygodnia, gdyby nie niespodziewane nadgodziny Męża, zostałby wykonany w 130%. A tak, niestety, ucierpiał tak zwany mój czas wolny zarezerwowany między innymi na bieganie… Byłam niepocieszona, tym bardziej, że na mojej trasie zauważyłam ostatnio koleżankę, która w równie czerwonej jak moja koszulce do biegania przemierza kilometry równie jak ja świnskim truchtem… Ale tak jak mówię, pozostałe punkty planu – miodzio! I nawet tacę wyjęłam, umyłam i przygotowałam pod decupage! (Tak, tak Agnieszko, wszystko przez Ciebie ;) ). Okazało się przy okazji, że projekt ten nie będzie taki wymagający, jak na początku zakładałam! Powiem tak – taca wymyta okazała się być piękna sama w sobie, a dodatkowo posiada już na samym środku prześliczny motyw kwiatowy (malowany odręcznie, na moje oko), którego po prostu nie było widać pod brudem (wspominałam już, że tacę uratowałam zeszłej jesieni przed śmiercią na mrozie, biorąc ją po prostu z ogórdka? Wtedy spodobał mi się jej oryginalny, trochę barokowy kształt i tylko tyle – a tu taki prezent :) ). Więc jeśli dobrze pójdzie, cały decupage streści się tylko do zabejcowania i zalakierowania tego co jest. Ale na to muszę mieć chwilę czasu, najlepiej na powietrzu, wiadomo, farby i lakiery przy małym dziecku, to lepiej nie, nie tylko ze względu na specyficzny zapaszek. W każdym razie ruszyłam z tym projektem i to mnie tak nakręciło! Zwłaszcza, kiedy okazało się, że nie taki diabeł straszny!

Dodatkowo od poniedziałku wprowadziłam do mojego menu Metodę Montignac. Nie pierwszy raz, wiem, ale póki co ściśle. Walczę znowu z niskim cukrem, wiem, że to minie, wiem, że już jutro będzie lepiej niż było jeszcze wczoraj. Doszłam do wniosku, że jest to jedyny sposób żywienia, który pozwoli mnie jako mnie zrzucić tyle, ile chcę zrzucić w czasie, jaki sobie na to przeznaczyłam. Dotychczas zawsze było albo dieta, albo sport, i co tu kryć, od początku tego roku było dużo więcej sportu, ale jednak za mało dietowania. A tak, przemęczę ten pierwszy tydzień a potem już będzie kupa energii, magii i tego, co w tym wszystkim najlepsze – radości z jedzenia!

Tyle jeszcze chciałam napisać, ale taka piękna pogoda, że zwyczajnie szkoda mi czasu! Idziem z synem spacerować! On podziwiać, ja się pocić! :D

Ten wpis został opublikowany w kategorii Agatonowo, prywata, rozwój osobisty i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „marzec zęby szczerzy, a dieta się szerzy

  1. ~Ewa pisze:

    Tytuł wpisu jest po prostu znakomity :-)

  2. ~brigitta pisze:

    Metodę Montignac – o co chodzi?To jest dieta? Masz problemy z cukrem?

    Jak tam Agaton? Rehabilitacje? Zęby? Czy brak biegania boli?:P

    Pogoda jest piękna,jeszcze chwila i krótkie portki pójdą w ruch,jeszcze dzień, najwyżej dwa….

    • ~Kasz pisze:

      MM to sposób żywienia, albo dieta, jak kto woli – oparta na niskim indeksie glikemicznym, a nie na liczeniu kalorii. Bardzo sensowna, moim zdaniem :) A cukier… Półtora miesiąca nie jadłam nic słodkiego a potem były urodziny – i tort ręcznie robiony przez moją 12-letnią siostrę… I tak wróciłam na szlak białej śmierci, z którego aktualnie znowu schodzę, a wiadomo jak jest ze schodzeniem z cukru. Ciężo :)
      Agaton ma trzecią krechę, ząb będzie lada godzina. Noce ciężko, za dnia super, tylko ja chodzę padnięta…
      Brak biegania boli! Jeśli mąż wróci „normalnie”, idę dzisiaj!
      P.S. 4 dzień diety, waga pokazała -1.6 kg mniej :D Tylko niech nikt mi nie mói, że to woda! Chcę się łudzić! :P

      • ~@BabaYaga pisze:

        Jak ja dobrze Cie rozumiem : nie pilam alkoholu, jadlam slodkie w granicach rozsadku, a tu przyszly wakacje i znow trzeba wziac sie w garsc :))
        I mam takie pytanie, z ilu kg chcesz aktualnie zrzucac?

        Bardzo sie ciesze, ze taca juz niedlugo ulegnie metamorfozie (moze przeslesz mi fotke, przed i po? :)

        • ~Kasz pisze:

          Nie tylko prześlę Ci fotkę, ale nawet zamieszczę na blogu! Taka jestem, a co! ;)
          Waga startowa to 80 kg. Na szczęście 7 z przodu już od dłuższego czasu się ugruntowała – teraz czas na 6! :)

Odpowiedz na „~EwaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>